Więc od początku.....
Trzeba się posilić.
Jednak Monika nie popiera tego pomysłu.
Ostatecznie Kamila decyduje się jej pomóc.
Porachunki z drożdżami rozpoczęte (one były naprawdę straszne... i śmierdziały :O)...
... Niewiele z nich zostało...
Pogrzebanie drożdży.
Problem w tym, że one nadal stawiają opór.
Kamila wkracza do akcji...
... i walczy.
Mimo zaciętej walki, Minika woli zapozować.
No i drożdże poległy.
Monika postanowiła umyć ręce. W końcu też miały kontakt z drożdżami.
Trzeba się ogarnąć...
Przyszła pora na spaghetti...
Monika przejęła pałeczkę.. Łyżeczkę.
W odwiedziny przyszedł Pysiak (najstraszniejszy kot na świecie)
Monika kontroluje sos...
... a Kamila makaron.
Kiedy wszystko jest okej, pora odlać wodę. Kamilka :D
Poszło.. obyło się bez ofiar.
Należy przygotować talerze...
... nałożyć makaron...
... przed posiłkiem umyć rączki...
... oraz skontrolować czystość szklanek.
Monika zastanawia się czy bezpiecznie będzie to jeść.
Kamila również ma chwilę zadumy...
... ale po chwili entuzjazm wraca.
Decyzja podjęta - jemy.
Kamila ma jednak wątpliwości.
Ale Monika nie :P
SMACZNEGO! :)
Pora wrócić do pizzy.
'A idź mi z tym aparatem'.
Kamila męczy ciasto.
Kontroli czystości część druga.
Po żartach...
... czas na skupienie.
'Dobre ciasto, dobre' ;* (w ramach prośby żeby urosło)
Monika zamuliła. Jej prośba nie zostanie wysłuchana.
Mmm... pizza tuż, tuż :)
Pizzaa...
Piizzaaaa...
W oczekiwaniu na pizzę Monika nie pogardzi chrupkami (a Kamili coś się stało oO)
'Doobre chrupeczki' :)
I jest nasza pizza.
...
Po ciężkiej pracy w kuchni, pora napoić się maślanką.
I zagryźć ją kukurydzą.
w tym czasie Kamila przejęła maślankę...
... ale to nie był dobry pomysł..
Takim oto pokazem zaskoczenia Kamili - kończymy :)
Prawda jest taka, że pizza wcale nie wyszła (ciasto było niejadalne, pewnie za sprawą tych okrutnych drożdży), a do spaghetti było za mało sosu :P
Peace & Love.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz